Strażacy oskarżeni stanęli przed sądem. Uszkodzili wzrok burmistrza Cebuli

158
Motopompę włączył Arkadiusz N. – Nikt nie chciał zrobić niczego złego burmistrzowi. Jest nam z tego powodu bardzo przykro. Teraz już wiem, że wyszedł z tego bardzo głupi żart.
4 min czytania

Czterech strażaków ochotników z Radnicy odpowiada przed sądem. Są oskarżeni o uszkodzenie wzroku burmistrza Marka Cebuli podczas festynu. Dwaj przytrzymali go, trzeci włączył motopompę, czwarty wystrzelił z armatki wodnej do M. Cebuli, któremu teraz grożą zaćma i jaskra. Na lewo

W środę, 13 grudnia, przed Sądem Rejonowym w Krośnie Odrzańskim ruszył proces przeciwko czterem strażakom ochotnikom z Radnicy. Oskarżeni to Arkadiusz N. naczelnik OPS Radnica, Mariusz Sz. kierowca wozu i strażacy Dawid K. i Bartosz D. Prokurator oskarżył ich o ciężkie uszkodzenie ciała burmistrza Cebuli. Arkadiusz N. i Mariusz Sz. przyznali się do zarzutów, dwaj pozostali nie, utrzymując, że są niewinni.

24 czerwca br. trwał festyn w Radnicy. Około godz. 20.00 skończył się mecz piłki plażowej  o puchar burmistrza Krosna Odrzańskiego. Wygrali go Dawid K. i Bartosz D., kuzyni. W finale pokonali burmistrza Cebulę grającego wspólnie z radnym. – Gdzieś z tłumu padło – oblać burmistrza – zeznawał przed sądem Arkadiusz N. To była chwila. Dawid i Bartosz podeszli do burmistrza stojącego przodem do wozu strażackiego. – Wyciągnąłem dłoń chcąc im pogratulować i wtedy zostałem chwycony pod ramiona przed Dawida i Bartosza – mówił burmistrz Cebula. Po chwili padł strzał z armatki wodnej. Strumień wody pod ogromnym ciśnieniem uderzył burmistrza w twarz. – Poczułem ból oczu, puścili mnie i upadłem twarzą w ziemię – zeznawał burmistrz Cebula. Woda rozerwała prawą powiekę, lewe oko uszkodziła tak, że M. Cebula stracił wtedy wzrok. – Wystraszyłem się. Myślałem, że wybili mi oko – zeznawał M. Cebula przed sądem.

Z armatki wodnej zamontowanej na wozie strażackim strzelił Mariusz Sz. – Nie widziałem czy ktoś trzymał burmistrza, to była chwila, a woda zasłoniła mi widok – mówił przed sądem broniąc młodych strażaków. Sędzia dopytywał o szkolenia z obsługi armatki. Mecenas Robert Kornalewicz z Zielonej Góry, pełnomocnik burmistrza Cebuli, zadawał pytania dotyczące wcześniejszych tego typu zdarzeń. – Oblewaliśmy się wodą od dzieciaka i nikomu nic się nie stało – mówił Mariusz Sz.

Motopompę włączył Arkadiusz N. – Nikt nie chciał zrobić niczego złego burmistrzowi. Jest nam z tego powodu bardzo przykro. Teraz już wiem, że wyszedł z tego bardzo głupi żart. Przepraszaliśmy burmistrza wielokrotnie – mówił Arkadiusz N. Nie regulował ciśnienia w pompie i nie spodziewał się tak mocnego strumienia wody. – Podczas każdej akcji, gdyby zaszła potrzeba, to zasłoniłbym własnym ciałem burmistrza – mówił Arkadiusz N.

Dawid i Bartosz utrzymują, że są niewinni. Wyjaśniają, że podali burmistrzowi jedynie ręce gratulując. Poklepywali się. To wszystko. Nie mówią nic o przytrzymywaniu M. Cebuli. Zeznania wcześniej przesłuchiwanych świadków są jednak zupełnie inne. Wiele osób widziało jak obaj strażacy chwycili M. Cebulę tuż przed wystrzałem z armatki wodnej. Dawid K. był już karany. Przed sądem składał wyjaśnienia. Jego kuzyn Bartosz D. odmówił składnia wyjaśnień.

Poszkodowany przyznaje, że nie ma urazy do oskarżonych. – To strażacy ochotnicy, jak wszyscy dla mnie najlepsi z najlepszych i wiem, że oddaliby życie ratując mnie – mówił M. Cebula. Skutki ich żartu są jednak bardzo poważne i prawdopodobnie nieodwracalne. 52-letniemu M. Cebuli grożą jaskra i zaćma. To bardzo poważne schorzenia. – Dziś niedowidzę na lewe oko, a od zdarzenia minęło już pół roku.Jestem cały czas na silnych lekach – mówi M. Cebula. Aktywny sportowo M. Cebula nie może biegać ani jeździć na rowerze. Ma zakaz jakiegokolwiek wysiłku. Leczenie oczu zajmie mu lata.