Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. W śmieciach znaleziono osiem martwych jeży. Na policję zgłosił się...

Zielona Góra. W śmieciach znaleziono osiem martwych jeży. Na policję zgłosił się mężczyzna

Osiem martwych jeży znalazł starszy mężczyzn worku w kontenerze na śmieci przy ulicy Ruczajowej. Sprawą zajęła się policja, do której zgłosił się mężczyzna informując, że o wyrzucił jeże do śmieci, które były już martwe. Wyjaśnia to zielonogórska policja.

– Albo powrócił potwór sprzed lat, który żywcem palił w Zielonej Górze jeże, albo to nowy psychopata i informuje Biuro Ochrony Zwierząt (BOZ). Aż osiem martwych jeży starszy pan znalazł w worku na śmieci w kontenerze przy ul. Ruczajowej. Jak podaje BOZ, jeże prawdopodobnie zostały wrzucone do worka żywe i udusiły się z braku tlenu. To była koszmarna śmierci. Martwe jeże zostały zabrane przez Zakład Gospodarki Komunalnej, a BOZ dział w tej dramatycznej sprawie.

Zielona Góra. Mówi, że jeże były martwe

Sprawą zajęła się zielonogórska policja. Na komendę w międzyczasie zgłosił się mężczyzna. Powiedział, że znalazł martwe jeże na swojej działce i to on w worku wyrzucił je do śmieci na ulicy Ruczajowej. – Na truchłach nie było żadnych oznak świadczących o znęcaniu się. Mimo tego zostanie przeprowadzona sekcja zwłok, która powinna wskazać przyczynę śmierci jeży – mówi podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka zielonogórskiej policji. Zielonogórska policja skrupulatnie wyjaśnia okoliczności śmierci ośmiu jeży.

To zdarzenie budzi uzasadnione oburzenie i trudno przejść obok niego obojętnie. Jeże są pod ochroną prawną i pełnią ważną rolę w ekosystemie, dlatego ich śmierć w takich okolicznościach powinna zostać dokładnie wyjaśniona – mówi radny Robert Górski.

– Sprawa musi zostać wyjaśniona. Cieszę się, że policja tak skrupulatnie podeszła do wyjaśnienia okoliczności śmierci jeży, które są pod ochroną. Pamiętajmy, że każde zwierzę ma prawo do życia – mówi mecenas Robert Kornalewicz, radny i wiceprzewodniczący lubuskiej KO.

Zielona Góra. Przemysław P. mordował jeże

Sprawa śmierci ośmiu jeży mogła wywołać uzasadnione emocje oraz obawy. W 2018 r. doszło do bestialskiego mordowania jeży. 9 lipca 2018 r.,  znaleziono 9 martwych jeży. Pięć dorosłych i cztery małe. Leżały na tyłach ul. Zamoyskiego. Kolejne spalone żywcem jeże zauważono w niedzielę, 15 lipca. Leżały ułożone w rejonie urzędu miasta. Policjanci szybko zatrzymali sadystę. W poniedziałek, 23 lipca, jeden z policjantów z patrolówki miał wolny dzień. Robiąc zakupy w sklepie zauważył 25-latka. Rozpoznał Przemysława P. z opisu oraz zdjęć z monitoringu. Policjant, nie czekając na nikogo, sam zatrzymał 23-latka. Na miejsce wezwał patrol policji. 25–latek był kompletnie zaskoczony zatrzymaniem.

Przemysław P. usłyszał zarzut zabicia 12 jeży ze szczególnym okrucieństwem. Przyznał się do winy i został aresztowany. Z aresztu jednak wyszedł. Zeznawał, że nie wie dlaczego to robił. Mówił, że najpierw podkarmiał jeże. Potem część jeży zatłukł butelką i część spalił żywcem, w tym młode jeżyki. Podczas przesłuchania dodał, że nie pamięta dlaczego przyszło mu do głowy zabijanie jeży.

Sadysta został skazany na dwa lata. Dostał również dziesięcioletni zakaz posiadania zwierząt i nawiązkę 5 tys. zł na rzecz organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.