Brat bliźniak przez lata gwałcił siostrę. Przed zielonogórskim sądem ruszył proces (ZDJĘCIA)

53

Mężczyzna została zatrzymany po tym, jak w zielonogórskiej prokuraturze zjawiła się jego siostra. Ze szczegółami opowiedziała śledczym o swoim dramacie. Piotr M. natychmiast trafił za kratki i został oskarżony o gwałty na siostrze.

Proces ruszył w poniedziałek 30 maja przed zielonogórskim sądem okręgowym. Oskarżony o gwałcenie siostry został doprowadzony z aresztu w eskorcie policji. Ręce i nogi miał skute kajdankami i łańcuchami. Na sądowym korytarzu była rodzina oskarżonego i poszkodowanej.

– Wystąpimy do sądu z wnioskiem o wyłączenie jawności procesu – mówi mecenas Piotr Majchrzak, obrońca Piotra M. Tego samego chce również rodzina oskarżonego i ofiary. Utajnienie procesu w takich przypadkach to nic nowego. Na procesie będą poruszane nie tylko sprawy rodzinne, ale również intymne tematy z życia osobistego i rodzinnego.

Śledztwo ruszyło pod koniec 2015 r. W listopadzie ub.r. do zielonogórskiej prokuratury przyszła kobieta. To, co opowiedziała, brzmiało jak horror. Zeznała, że była wielokrotnie gwałcona przez brata bliźniaka. Do dramatu, jak wynikało z jej zeznań, dochodziło w domu rodzinnym w okolicach Zielonej Góry. Wyjaśniła, że była gwałcona przez brata przez cztery lata.

Opinia psychologiczna potwierdziła to, że kobieta może mówić prawdę. Są jednak dwie opinie. – Druga podważa zeznania poszkodowanej – informuje mecenas Majchrzak.

Zielonogórski sąd na podstawie dowodów zebranych przez prokuraturę aresztował 21-latka pod zarzutem wielokrotnych gwałtów dokonanych na siostrze bliźniaczce. Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że do dramatu 21-latki miało dochodzić w okresie od marca 2011 r. do listopada 2015 r. W tym czasie 21-latek miał wielokrotnie gwałcić swoją siostrę bliźniaczkę. Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Zapewnia, że jest niewinny.

Czyn, o który został oskarżony 21-latek, jest zbrodnią. Grozi mu za to kara nie krótsza niż trzy lata więzienia. Prokuratura zbierając materiał dowodowy w sprawie przesłuchała między innymi najbliższe osoby z rodziny pokrzywdzonej. Wszystko wskazuje na to, że rodzicie 21-latka o niczym nie wiedzieli.