Toyota Zielona Góra

Wyszedł z DPS-u mówiąc, że jego życie nie ma sensu. Ruszyły wielkie poszukiwania

Zdenerwowany mężczyzna opuścił dom pomocy społecznej w Międzyrzeczu mówiąc, że jego życie nie ma sensu. Liczyła się każda chwila. Z informacji wynikało, że mógł pojechać do Gorzowa, więc obszar poszukiwań był bardzo duży. Po kilku godzinach 39-latek przestraszony, w złym stanie psychicznym, został odnaleziony przez policjantów na przystanku tramwajowym. Trafił pod opiekę lekarzy.

Do zdarzenia doszło we wtorek, 14 stycznia. O godz. 22.00 pracownicy domu pomocy społecznej zgłosili policji, że ich podopieczny zdenerwowany wyszedł z ośrodka. Powiedział, że jego życie nie ma sensu. – Policjanci dokładnie rozpytali pracowników, chcąc zebrać jak najwięcej informacji o możliwych miejscach, do których mógł udać się zaginiony – mówi st. asp. Justyna Łętowska, rzeczniczka międzyrzeckiej policji. Policjanci ustalili, że mężczyzna nie utrzymuje żadnych kontaktów z rodziną, nie ma znajomych i choruje na schizofrenię. Z 39-latkiem nie było żadnego kontaktu i nie miał przy sobie telefonu. Z informacji od pracowników i podopiecznych ośrodka wynikało, że najprawdopodobniej pojechał do Gorzowa.

Liczyła się każda chwila, dlatego wszystkie patrole policyjne na terenie powiatu, zostały zaangażowane do poszukiwań zaginionego. W pierwszej kolejności sprawdzono stacje kolejowe oraz przystanki autobusowe. Natomiast policjanci kryminalni, zostali skierowani do Gorzowa, gdzie sprawdzili dworce PKP, PKS, noclegownie oraz miejsca grupowania się bezdomnych i młodzieży, parki i skwery.

Podczas sprawdzania miasta, policjanci pytali przypadkowych osób i taksówkarzy, okazywali zdjęcie zaginionego. – Policjanci nie mieli żadnego punktu zaczepienia, dlatego podjęli decyzję o przeanalizowaniu linii autobusów nocnych i czynnych przystanków – mówi st. asp. Łętowska. Podczas jazdy trasą autobusów nocnych, policjanci zauważyli cień osoby znajdującej się na nieczynnym przystanku tramwajowym w centrum miasta. Mężczyzna chował twarz, obracał się tyłem do jadącego samochodu, a po dojechaniu do przystanku, zaczął się cofać w głąb wiaty przystanku.  Mówił do siebie i był bardzo przestraszony. Okazało się, że to zaginiony mężczyzna. Na miejsce została wezwana załoga karetki pogotowia. 39-latek został przekazany pod opiekę lekarzy.

Toyota Zielona Góra