Sześciolatek zaniepokojony stanem matki zadzwonił do ojca, który następnie poprosił o pomoc służby. Okazało się, że 30-latka była kompletnie pijana. Kobieta usłyszała zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Odpowie również za posiadanie narkotyków.
Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, 18 maja. Dyżurny tomaszowskiej policji otrzymał zgłoszenie od mężczyzny, do którego zadzwonił jego 6-letni syn. Chłopiec będąc z mamą w domu, zaniepokoił się jej stanem zdrowia i postanowił zadzwonić do taty.
Na miejscu policjanci zastali straż pożarną oraz karetkę pogotowia ratunkowego. Złe samopoczucie 30-letniej kobiety wynikało z jej stanu upojenia alkoholem. Kobieta wydmuchał 2,5 promila alkoholu i w takim stanie „opiekowała się” dzieckiem. Dodatkowo, policjanci zauważyli leżący na parapecie woreczek z marihuaną. Mieszkanka powiatu tomaszowskiego została zatrzymana, natomiast dziecko zostało przekazane pod opiekę ojca.
Po wytrzeźwieniu 30-latka usłyszała zarzut narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Mundurowi poinformowali o zdarzeniu Sąd Rodzinny, który zbada sytuację rodzinną dziecka. Kobieta odpowie także za posiadanie środków odurzających. Grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Policjanci zajęli się również wątkiem mężczyzny, który dostarczył 30-latce narkotyki. Okazał się nim 35-letni mieszkaniec powiatu tomaszowskiego. Mundurowi w miejscu jego zamieszkania zabezpieczyli marihuanę i haszysz. 35-latek usłyszał już zarzuty posiadania i udzielania środków odurzających. Mężczyzna został objęty dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju. Grozi mu kara do 3 lat więzienia.




