Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. Lubuska Wytwórnia Win wyprodukowała wino musujące, ale go nie sprzedała
Samochody.pl - poscigi.pl

Zielona Góra. Lubuska Wytwórnia Win wyprodukowała wino musujące, ale go nie sprzedała

To praktycznie nieznana karta z historii zielonogórskiego winiarstwa. W latach 50. Lubuska Wytwórnia Win podjęła udane próby produkcji wina musującego metodą tradycyjną. Tyle że nigdy nie trafiło do sprzedaży. Czy władze bały się konkurencji dla “Sowietskoje Szampanskoje”?

W tym roku świętujemy 200-lecie zielonogórskiego wina musującego. Pisaliśmy już o tym w “Czasie Zielonej Góry” chociażby przy okazji czerwcowych Dni Otwartych Piwnic Winiarskich. To właśnie w Zielonej Górze, ówczesnym Grünbergu, w 1826 r. powstała pierwsza poza Francją wytwórnia wina musującego. Przy ul. Moniuszki założyło ją trzech wspólników: Carl Samuel Häusler, Friedrich Förster senior i August Grempler. Po wojnie była to Lubuska Wytwórnia Win, działała do 1999 r.

Podczas Winobrania w Muzeum Ziemi Lubuskiej, a dokładniej w mieszczącym się w podziemiach Muzeum Wina, oglądać można wystawę poświęconą ważnemu jubileuszowi. Jest też sporo o współczesności. W 2014 r. pierwsze po dekadach wino musujące w Lubuskiem wyprodukowali wspólnie Guillaume Dubois z Winnicy Gostchorze i Krzysztof Fedorowicz z Winnicy Miłosz. Fedorowicz wprowadził je do sprzedaży pod marką Grempler Sekt, zastrzegł ją też w urzędzie patentowym. Z kolei Guillaume Dubois przez ostatnie lata zachęcił wielu miejscowych winiarzy do produkowania “musiaków”. To w dużym stopniu dzięki niemu Lubuskie, a zwłaszcza okolice Krosna Odrzańskiego, są dziś polskim zagłębiem tego rodzaju wina.

Zielona Góra. Udane próby wina musującego

Zielonogórskie wino musujące mogliśmy mieć w sprzedaży już znacznie wcześniej, bo w połowie lat 50. XX wieku. Lubuska Wytwórnia Win przeprowadziła udane próby, do produkcji użyto prawdopodobnie owoców zebranych z lokalnych winnic. Tyle że nie mieliśmy okazji się nim pochwalić. Nigdy nie wprowadzono go do sprzedaży.

Uściślijmy: Krótko po II wojnie światowej Winiarnia przy ul. Moniuszki nazywała się Wytwórnią Win Musujących. Do 1948 r. produkowano tam wino musujące, ale wytwarzano je z poniemieckich zapasów, które Polacy zastali w potężnych piwnicach.

Tadeusz Świońć tak pisał o tym w 1962 r.: “Produkcja ruszyła we wrześniu 1945 r. W dalszym ciągu wyrabiano szampany, bazując na zapasach win gronowych stanowiących półfabrykat dla szampanów. Były to w większości wina importowane z Francji, wytworzone z najbardziej szlachetnych gatunków win burgundzkich.”

31 grudnia 1945 r. w Winiarni znajdowały się – pozostawione przez Niemców – prawie 303 tysiące litrów wina gronowego w beczkach i ponad 107 tysięcy butelek wina nadającego się do degorżowania (to ostatnia czynność produkcji szampana). Z produkcją wina tuż po wojnie wiązały się spore straty, ale to temat na osobny tekst.

Narodziny zielonogórskiego szampana

Późniejsze próby opisywała “Gazeta Zielonogórska”. 21 kwietnia 1954 r. Czesław Orski pisał w artykule “Narodziny zielonogórskiego szampana”: “Myśl, by w Zielonej Górze wyrabiać wino szampańskie, od dawna nurtowała wielu winiarzy, pracowników Lubuskiej Wytwórni Win. Ale jakoś kończyło się tylko na dyskusjach. O produkcji zielonogórskiego szampana zaczęto mówić bardziej konkretnie w grudniu ub. roku w laboratorium Lubuskiej Wytwórni Win. A obecnie w jednej z sal pierwsza partia szampana w blisko 1000 butelkach przechodzi już okres fermentacji w tzw. sztaplach. Jeśli próby zakończą się po myśli, to już w przyszłym roku będziemy mogli skosztować zielonogórskiego szampana, który smakiem nie będzie ustępował winom szampańskim importowanym z zagranicy”.

Dziennikarz zagłębiał się w skomplikowane szczegóły produkcji wina musującego. “Proces powstawania szampana trwa od roku do półtora. Zrozumiałe, że czym dłużej wino leżakuje, tym lepszy będzie szampan. Leżącymi równo butelkami opiekują się ojcowie zielonogórskiego szampana: Grzegorz Zarugiewicz – doskonały fachowiec i szef zielonogórskich winnic, Franciszek Opaska – brygadier leżakowni, Janina Granatowska – kierowniczka laboratorium oraz Edward Zięba – kierownik produkcji i największy entuzjasta szampana”.

Dodawał też: “Ich ambicją jest, by już tej zimy pierwsza próbna partia zielonogórskiego szampana zdobyła sobie uznanie w całym kraju. Do masowej produkcji wina szampańskiego przystąpi Lubuska Wytwórnia Win w 1955 roku.”
Do tematu dziennikarz wrócił po pięciu miesiącach. 17 września podczas Winobrania notował: “Pierwszy szampan, którego próby przeprowadza załoga Lubuskiej Wytwórni Win, jest już w dość zaawansowanym stadium. W tej chwili butelki poukładane w tzw. pultach do góry dnem (by osiadł się na korkach osad) są codziennie obracane o 180 stopni. Pozostaje jeszcze do przeprowadzenia usunięcie osadu, likierowanie ekstraktem gronowym – i szampan będzie gotowy. Kto wie, czy na następnych Dniach Winobrania nie będziemy się delektowali zielonogórskim szampanem”.

Zielona Góra. Mieliśmy wino musujące

Niestety, dalszego ciągu nie było. Kolejny raz “Gazeta Zielonogórska” pisała o zielonogórskim winie musującym 6 października 1956 r. I nie brzmiało to optymistycznie. “Marzy się tu od kilku lat o szampanie, opracowano próby na skalę techniczną i dalej ani rusz. Nie ma urządzeń i mimo obietnic ze strony Centralnego Zarządu żaden z fachowców nie wyjechał za granicę, żeby podpatrzyć „współczesną” produkcję tego znakomitego trunku. Chyba koszty z tym związane wyrównałyby się w niezbyt długim czasie” – relacjonowała Irena Solińska.

Wiadomość o przeprowadzanych próbach jest zaskoczeniem dla znawców zielonogórskiego wina. Przemysław Karwowski, który pisze monografię Lubuskiej Wytwórni Win, mówi, że informacji na ten temat nie znalazł w miejscowym archiwum. – Niestety, akta są niekompletne – tłumaczy. Dlaczego takie wino nie trafiło do sprzedaży? Zdaniem Karwowskiego mogła zdecydować polityka. – Partia mogła uznać, że w kraju robotniczym nie ma potrzeby produkowania trunku dla burżujów.

Inną teorię ma Maciej Nowicki, dziennikarz i krytyk winiarski z magazynu Ferment, znawca polskiego wina. Choć też uważa, że w grę wchodziły powody polityczne. – Być może w bloku wschodnim nie chciano robić konkurencji dla “Sowietskoje Szampanskoje”, wina musującego produkowanego w ZSRR – ocenia.

Lubuska Wytwórnia Win w latach 1952-1954 miała epizod z winem musującym, ale sztucznie nasycanym dwutlenkiem węgla. Taki trunek jest znacznie łatwiejszy w produkcji, wymaga mniejszych nakładów pracy, ale jest gorzej oceniany przez znawców. Było to “Perliste”.

Jak nazywałyby się zielonogórskie “bąble”, gdyby jednak weszły do sprzedaży? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy.

Materiały od czytelników

Nagrałeś coś na trasie?
Daj nam znać.

Zdjęcie kolizji, wypadku albo ciekawy temat — Twój materiał może trafić na portal. Twórz z nami poscigi.pl.

01
NagrywaszWideo, zdjęcie kolizji lub wypadku
02
03
PublikujemyTworzysz z nami portal poscigi.pl
Langner odszkodowania Zielona Góra - poscigi.pl