Zielonogórscy strażacy poderwani do dwóch pożarów w blokach. Pierwszy to spalone jedzenie, drugi to czajnik (FILM, ZDJĘCIA CZYTELNIKA)

Do dwóch wezwań strażaków do pożarów doszło w czwartek, 11 marca

Do dwóch wezwań strażaków do pożarów doszło w czwartek, 11 marca, nocą. Najpierw jechali do wieżowca na ul. Lisiej, potem do bloku na ul. Batorego. Zgłoszenia dotyczyły pożarów.

Około godz. 21.00 strażacy zostali wezwani do zadymienia w wieżowcu na ul. Lisiej. Na miejsce natychmiast wyjechały wozy strażaków. Na miejscu okazało się, że powodem dymu jest spalony na kuchence elektrycznej czajnik. – Domownikowi udało się zgasić czajnik samodzielnie – mówi st. kpt. Arkadiusz Kaniak, rzecznik zielonogórskich strażaków.

Około godz. 23.00 doszło do kolejnego alarmu. Tym razem dym wydobywał się z jednego z mieszkań bloku na ul. Batorego. Na miejsce szybko dojechało kilka wozów strażaków.

W mieszkaniu nikogo nie było. Strażacy musieli wejść do środka. – Wtedy okazało się, że na kuchence elektrycznej pali się jedzenie w garnku – mówi st. kpt. Kaniak. Garnek wylądował w zlewie.

Wyjazdy do przypalonego jedzenia na kuchenkach zielonogórskim strażakom zdarzają się kilka razy w roku. Są spowodowane najczęściej roztargnieniem domowników. Pamiętajmy jednak, że takie zdarzenie może skończyć się potężnym pożarem. – Szczególnie na kuchenkach gazowych. Garnek sam nie zgaśnie. W końcu zacznie palić się gaz – mówi st. kpt. Kaniak.

Nagrałeś wideo na trasie, zrobiłeś zdjęcie kolizji lub wypadku? Wyślij je na mail [email protected] lub przez profil na facebooku poscigi.pl i twórz z nami portal poscigi.pl

Zostań kierowcą bolta