Jan i Władysław żyli jak Kargul z Pawlakiem. W ruch poszła siekiera i Jan siedzi za kratami (ZDJĘCIA)

16

Jan S. odpowiada za usiłowanie zabójstwa Władysława K., swojego kuzyna. Miał mu zadać cios siekierą atakując zza krzaków. Ofiara ma nagranie i ranę na brzuchu. Na siekierze nie ma jednak śladów krwi, a sposób rozerwania ubrania ofiary już zwraca uwagę sądu. W dodatku opinia biegłego z zakresu medycyny nie jest w pełni jasna.

Wszystko wydarzyło się w Krzepielowie (pow. wschowski). Kuzyni Jan S. i Władysław K. od wielu lat żyją jak filmowi Kargul z Pawlakiem. Wyzwiska, zaczepki, złośliwości i nieprozumienia to codzienność. Ich posesje się łączą, więc okazji do awantur nigdy nie brakowało.

21 października ub.r. do Krzepielowa została wezwana wschowska policja. Zgłoszenie dotyczyło ataku z siekierą na Władysława K. Sprawcą był Jan S. Ofiara miała ranę na brzuchu od ostrza siekiery. Władysław powiedział, że Jan groził mu śmiercią i po chwili rzucił się na niego zza krzaków zadając cios siekierą.

Jan S. został zatrzymany. Był pijany. Miał ok. 1,3 promila alkoholu. Przy policjantach groził śmiercią Władysławowi.

W środę 1 marca w zielonogórskim sądzie okręgowym odtworzono film nagrany telefonem przez Władysława przed i w chwili zdarzenia. W feralnym dniu konkubina Władysława powiedziała, że Jan obcina gałęzie orzecha wiszące nad ich posesją.  Zdenerwowany Władysław wyszedł i zaczął nagrywać film. Jan chodził i gwizdał gwizdkiem. Obaj szukali zaczepki. Mężczyźni przeklinali, dogadywali sobie. W pewnym momencie widać jak zza krzaków na Władysława rzuca się Jan i czymś uderza. To ma być właśnie siekiera. Władysław odskakuje, a Jan odstępuje od dalszego ataku. Na tym nagranie się kończy.

Z opinii biegłego, którą ma prokuratura wynika, że gdyby cios siekierą został zadany w głowę, to Władysław mógłby zginąć. W dodatku biegły określił, że gdyby Jan nie potknął się i cios został zadany z dużą siłą, to zdarzenie mogłoby zakończyć się tragicznie. Ustalenia prokuratury wyczerpały znamiona przestępstwa usiłowania zabójstwa. Jan trafił do aresztu i został oskarżony.

Proces trwa. Obrońca Jana zwraca uwagę na wątpliwości. Przede wszystkim na siekierze nie ma śladów krwi. Prokuratura nie przeprowadziła badań DNA. Obrońca Jana S. zwraca również uwagę na to, że z opinii biegłego z dziedziny medycyny nie wynika jasno, że cios mógł zabić Władysława, ani z jaką siłą został zadany.

Wątpliwości sądu wzbudza również forma rozdarcia ubrania. Rana na brzuchu Władysława jest prosta, a ubranie rozdarte jakby w zygzaku. Sąd na wniosek obrony dopuści opinię kolejnego biegłego z dziedziny medycyny sądowej. To nie koniec. Sąd chce również uzyskać opinię techniczną na temat nagranego przez ofiarę filmu. Dokładniej chodzi o to, z jakiej odległości był nagrywany moment ataku. Dodatkowej opinii sprzeciwiał się prokurator twierdząc, że to nic innego jak przedłużanie procesu.

Możliwe również, że to Władysław sam rozerwał sobie ubranie dodatkowo podnosząc efekt ataku Jana. To właśnie będzie ustalał sąd.