Toyota Zielona Góra

    Pijany kierowca uderzył w drzewo. Pasażer jest w stanie krytycznym

    Pijany kierowca na prostym odcinku drogi zjechał na pobocze, uderzył w drzewo i uciekł z samochodu. Kolejny pijany za kółkiem z niemal dwoma promilami jechał „krajową trójką” zasypiając za kierownicą.

    Oba zdarzenia miały miejsce w miniony weekend. W piątek 3 sierpnia na krajowej ,,trójce” pomiędzy miejscowościami Kaława-Nietoperek kierowca mazdy na prostym odcinku drogi, w niewyjaśnionych okolicznościach zjechał na przeciwległy pas ruchu, dalej na pobocze, gdzie uderzył w drzewo.

    --- Czytaj dalej pod reklamą ---

    Jeden z pasażerów doznał obrażeń twarzoczaszki i w stanie krytycznym śmigłowcem został przetransportowany do szpitala w Zielonej Górze. Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy rannemu pasażerowi.

    Policjanci zabezpieczyli miejsce zdarzenia, wykonali oględziny miejsca wypadku i przesłuchali świadków. Po kilku godzinach sprawca wypadku został zatrzymany. 30-letni mężczyzna był pijany. Policjanci zabezpieczyli krew do badań na zawartość alkoholu w organizmie. Mężczyzna usłyszał już zarzuty, przyznał się do kierowania po pijanemu. Za spowodowanie wypadku, którego następstwem jest ciężki uszczerbek na zdrowiu, grozi mu kara do ośmiu lat więzienia.

    Kolejny pijany kierowca wpadł w niedzielę na tej samej ruchliwej trasie w Skwierzynie. Wracający z nocnej służby policjanci zauważyli opla, którego kierujący jechał zygzakiem. Podczas próby zatrzymania samochodu policjanci zjechali na lewy pas i zauważyli, że siedzący za kierownicą mężczyzna ma zamknięte oczy, najprawdopodobniej śpi.

    Policjanci włączyli sygnały dźwiękowe. Trąbili dając tym znaki do zatrzymania się. Dopiero po chwili kierowca ocknął się i zatrzymał. 35-letni mężczyzna powiedział, że jedzie z Bogdańca nad morze, zatrzyma się tylko w kawiarni, wypije kawę i dojdzie do siebie, bo jest zmęczony. Po sprawdzeniu stanu trzeźwości okazało się, że ma prawie dwa promile alkoholu w organizmie. W tym przypadku na szczęście nie doszło do tragedii. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia.

    Toyota Zielona Góra