Powiedzenie, że „okazja czyni złodzieja”, jest wciąż aktualne, o czym przekonała się ostatnio pewna zielonogórzanka, która pozostawiła swój jednoślad bez odpowiedniego zabezpieczenia. Po kilku minutach roweru już nie było.
Dyżurny komendy miejskiej policji w Zielonej Górze otrzymał zgłoszenie o kradzieży roweru pozostawionego przy stojaku dla rowerów na Placu Słowiańskim. Z relacji pokrzywdzonej wynikało, że około godziny 7:20 pozostawiła jednoślad na chwilę bez zabezpieczenia przed jednym z budynków, w którym pracuje. – Gdy po kilku minutach wyjrzała przez okno, zauważyła, że roweru już nie było. Pokrzywdzona wyceniła straty na ponad 1000 złotych – mówi mł. asp. Anna Barab z zespołu prasowego zielonogórskiej policji.
Zielona Góra. Wykorzystał sytuację i ukradł rower
Do działań przystąpili policjanci kryminalni. Sprawdzili nagrania z kamer miejskiego monitoringu, aby ustalić rysopis sprawcy kradzieży i w konsekwencji go zatrzymać. – Ich praca przyniosła efekty już po kilku godzinach od kradzieży – mówi mł. asp. Baran. Zauważyli i zatrzymali złodzieja jadącego skradzionym rowerem w okolicy ulicy Wazów. Okazało się, że to 39-letni mężczyzna, który nie był wcześniej notowany.
W trakcie wyjaśniania okoliczności kradzieży 39-latek opowiedział policjantom, że przechodząc przez Plac Słowiański, zauważył niezabezpieczony jednoślad. Postanowił wykorzystać okazję, wsiadł na rower i odjechał. Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży, za co grozi mu kara do 5 lat więzienia.








